Tagi

, ,

Dzisiaj wpis z troszkę innej beczki niż poprzednie. Pomyślałam, że pewnie znajdzie się kilka osób, które nie wiedzą jak wykorzystać pożytecznie swój wolny czas, a mają chociaż troszkę wyobraźni i może troszkę więcej cierpliwości:) Jak dla mnie, szyć na maszynie może każdy! Pisałam już kiedyś, że jestem samoukiem, całej obsługi maszyny i reszty związanej z szyciem nauczyłam się sama:) Oczywiście korzystając z pomocy instrukcji i porad w internecie:)

Zaczęło się od tego, że właśnie nie wiem jakim cudem, ale miałam za dużo wolnego czasu. Podejrzewam, że matki spędzające samotnie w domu czas z dzieckiem wiedzą o co chodzi:) Tak więc z racji tego, że zaczął mi doskwierać nadmiar wolnego czasu, a jestem osobą, która nie lubi go marnować, chciałam powrócić do tworzenia „czegoś” własnymi rękami oczywiście nie inwestując w to za dużo pieniędzy, bo jak wiadomo tego nigdy za wiele;)  a poza tym, gdyby nowe hobby okazało się pomyłką nie było by dużych strat.

Już na studiach próbowałam tworzyć własnoręcznie anioły z masy samo-schnącej, szło mi całkiem nieźle. Niestety wraz z zakończeniem życia studenckiego, hobby musiało zejść na dalszy plan. Na szczęście zachowało się z tamtych czasów coś na pamiątkę:) Zapraszam do podglądania > http://www.photoblog.pl/pimke7/28658365#

Chciałam wrócić to tego typu twórczości, jednak przy małym dziecku i ograniczonej przestrzeni twórczej nie udało się. Na szczęście znalazłam alternatywę:) Po przeczytaniu w  internecie setek porad wpadłam na tą, która mnie skłoniła do działania! Wszystkich zainteresowanych odsyłam do posta >https://longredthread.wordpress.com/tag/jak-zaczac-szyc/ i bloga >http://shekoku.blogspot.com

Pierwszym krokiem było kupno maszyny. Wybrałam silvercrest z lidla.Tutaj oczywiście odsyłam do strony lidla > http://www.lidl.de/de/silvercrest-naehmaschine-mit-33-stichfunktionen/p100938  Zamówiłam ją przez internet i razem z wysyłką wyszło nieco ponad 60 eu. Podobno w Polsce też się pokazują co jakiś czas w lidu, tylko trzeba uważnie śledzić prospekty. Instrukcje w języku polskim również można znaleźć w internecie.Muszę powiedzieć, że obsługa jest całkiem prosta. Oczywiście nauka szycia wymaga nieco czasu, ale efekty są tego warte. Myślę, że za jakiś czas napiszę osobny post ze szczegółową opinią tej maszyny.

Kolejnym krokiem było wyszukanie tkanin i dobór nici. Moimi pierwszymi były nie noszone ubrania, ale nie byle jakie, tylko z dobrych gatunkowo materiałów. Według mnie naukę szycia najlepiej zacząć od tkanin z bawełny, nie rozciągają się. Można na nich wypróbować wszystkie ściegi, nie męcząc się z ustawianiem naprężenia nici i docisku stopki. Nici też kupiłam w lidlu, już gotowy zestaw kilkunastu kolorów. Z czasem jak już się nabierze wprawy trzeba dobierać do odpowiednich tkanin grubość nici i igły, ale to przyjdzie z czasem, na początku nie warto sobie zawracać tym głowy.

Następnym krokiem było wyszukanie wykrojów.Niestety bez tego ani rusz 😦 Obecnie wykroje robię sama, ale oczywiście musiałam nauczyć się na tzw. gotowcach. Co to takiego jest ten wykrój? Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę frazę np. ” wykrój tilda” bądź cokolwiek chcemy uszyć. Proponuję na początek łatwe kształty, aby się nie zniechęcać. Mogą to być pierwsze poszewki na poduszkę, albo serce. Ja oczywiście zaczęłam od lalki:) Drukujemy sobie taki wykrój, wycinamy, bądź przerysowujemy na przeźroczysty papier, może być do pieczenia;) pergaminowy. Ważne jest, aby dokładnie wyciąć i odrysować wykrój na tkaninie, bo od tego zależy późniejszy kształt rzeczy, którą uszyjemy.

Dalej istotną sprawą jest przyszpilanie tkaniny. Tak więc szpilki są rzeczą niezbędną, bez tego ani rusz! Nawet najbardziej leniwi i lubiący skracać sobie pracę bez szpilek sobie nie poradzą. W następnych etapach szycia bardziej skomplikowanych rzeczy potrzebna jest fastryga czyli zwykła igła i nitka.

Zatem mamy tkaninę, składamy ją na pół prawą stroną do wewnątrz. Przypinamy szpileczkami, aby warstwy materiału się nie przesuwały. Rysujemy np. mydłkiem krawieckim lub kredą lub czymkolwiek;) wzór wykroju. Wycinamy ( ostrymi nożyczkami), pamiętając o pozostawieniu miejsca ok 2-3 cm od lini wykroju na szew. W przypadku gdy o tym się zapomni, szew będzie się pruł 😦 I teraz najprzyjemniejsza rzecz wkładamy tkaninę pod igłę maszyny, stopka w dół i szyjemy, bez pośpiechu, dokładnie po liniach, relaksujemy się przy dźwiękach maszyny:) Ah jakie to wciągające. Dla tej chwili warto przebrnąć przez całą wstępną pracę. No i gotowe. Teraz w zależności od tego co sobie uszyliśmy, bierzemy żelazko rozprasowujemy szwy. Nie ukrywam, że początkowo tego nie robiłam, bo nie mogłam się doczekać efektu końcowego;) Jednak teraz nie pomijam tej czynności ze względu na estetykę. Odwracamy na prawą stronę znowu prasujemy i gotowe! Czyż to nie proste?

Jednak w moim przypadku to nie był koniec;) Ja musiałam jeszcze wypchać ciałko lali watą, lecz nie zwykłą kosmetyczną, a syntetyczną, która w praniu nam nie zniknie;) Następnie podoszywać rączki i nogi, ręcznie. Uszyć ubranko według powyższej instrukcji. Pozostało jeszcze doszyć włosy. Namalować, bądź wyszyć buzię, według uznania. Jeśli ktoś wybierze malowanie, nie polecam zwykłych pisaków, z czasem znikają. Etap końcowy to już inwencja twórcza, co kto sobie wymyśli może stworzyć. Jednak to już wymaga, czasu, skupienia i cierpliwości. Doszywanie ręczne małych elementów, typu koronki, koraliki itd. nie jest dla każdego, ale oczywiście kto nie spróbuje to się nie przekona:)

W ten sposób dobrnęliśmy do końca:) Nie pozostaje nic innego jak zachwycać się efektem końcowym i zbierać siły, pomysły i nowe tkaniny na kolejne cuda:)

Mam nadzieję, że komuś przyda się ten wpis i zarazi się pozytywnym sposobem na wykorzystanie czasu wolnego. Przecież to takie proste, a jakie wciągające!:) Na mnie już czekają nowe tkaniny ostatnio kupione i wiele innych cudeniek.

Zatem żegnam się z Wami i czekam na informacje, czy jeszcze w jakiś sposób mogłabym pomóc?

Do następnego razu!

 

 

Reklamy