Tagi

, ,

Witam Was serdecznie:)

Dzisiaj wyjątkowo zdjęć nie będzie:) ponieważ szykuję niespodziankę, a może zagadkę dla Was. Ostatnio otrzymałam dość nietypowe zamówienie na lalkę dla chłopca:) Jeszcze takowej nie szyłam. Chociaż pamiętam, że na początku mojej przygody z maszyną koleżanka na fb podsunęła mi pomysły na coś dla chłopców. Niestety do tej pory nie odważyłam się nic takiego uszyć. Z drugiej strony chciałam udoskonalić lalki, żeby były takie „moje”:D

Wracając do zamówienia, szyję „lalkę” dla chłopca, dzisiaj minął  drugi dzień i muszę powiedzieć, że jest to dla mnie wielkie wyzwanie, ponieważ mam odwzorować konkretną postać! Pierwsza myśl była taka, że chyba odmówię, ale z drugiej strony, kto nie ryzykuje ten nie ma;) Jak to „matka polka”- prawie nigdy nie odmawia 🙂 Tak więc mam co chciałam, super doświadczenie i obolałe plecy, nadgarstki i palce;) kilometry  kawałków nici, z których można już upleść niezłą pajęczynę;) Może na koniec się przyda;) hehe

Po dwóch dniach powstał korpus z głową i ręce. Na efekt końcowy trzeba jeszcze poczekać i mam nadzieję, że w tym czasie już mi się nic nie popsuje. Bo oczywiście jak na piątek 13-tego ( nie jestem przesądna;)) przystało, musiało się coś zepsuć:/ O 10 rano wszystko zapowiadało się cudownie, warunki sprzyjały, dziecko spało;) Do momentu odpalenia maszyny. Wczoraj musiałam skończyć, bo wydawało mi się, że maszyna się przegrzała i trzeba ją podczyścić i nasmarować po tych wszystkich kombinacjach, ale niestety po owych zabiegach wciąż nie chciała współpracować… W końcu wymieniłam bębenek, wydawało się, że już będzie lepiej, ale wciąż coś ciągnęło… Wymieniałam kolejny bębenek już szło lepiej, ale znowu się zaczęło… Skończyłam na wymianie nici i jakoś poszło…ale większość wykończeń głowy musiałam zrobić ręcznie.Niezła zabawa, polecam wszystkim z anielską cierpliwością… Moja dbałość o szczegóły kiedyś mnie zgubi. Nawet igła ręczna nie chciała współpracować, wbijała się w palce i wyginała…Nie poddawałam się do czasu, kiedy przybiegło moje dziecko i znowu chciało pójść na bal:D

Tak się składa, że właśnie dzisiaj w kalendarzu naszej mieściny widnieje wpis  Königsball 🙂 oczywiście sobie o tym zapomniałam, że to już dzisiaj, „przeszyłam” całą imprezę-parada króla i królowej itd. Dopiero po 19.00 dobiegająca muzyka mi przypomniała, że znowu coś się u nas dzieje;) Swoją drogą zastanawiam się skąd mojemu dziecku się wziął pomysł z balem? Jak to w dniu balu, córka od rana była przygotowana w sukience, jeszcze tylko szybka fryzura i UWAGA-okulary-he?? Jakieś chyba nowe trendy w modzie;) Tak jak szybko poszłyśmy, tak szybko wróciłyśmy:D Bal okazał się dyskoteką dla dorosłych, czego moja 3 letnia księżniczka nie mogła zrozumieć:( Zero atrakcji dla dzieci, zero dzieci ogólnie przy balu to nawet nie stało. No cóż, po walce i tłumaczeniu wróciłyśmy z frytkami;) na podwórko i był bal;) Muzyka grała, zresztą do tej pory gra, aż szyby w oknach trzeszczą;) Dziecko się najadło, potańczyło i poszło spać:) Ciekawe czy jutro też będzie chciała iść na bal…

No,  ja tutaj gadu gadu, a czas ucieka, trzeba iść spać i zbierać energię na walkę z pajęczynami.. Mam  tylko nadzieję, że nie będą mi się śniły pająki;)

Tak więc, dobrej nocy. Kto zgadnie co teraz szyję?;) Odpowiedzi możecie pisać w komentarzach:)

 

 

 

Reklamy